Menu

Afrafansjoza kontra adipocyty

Odchudzanie. Każdy się odchudza. Grube jest niefajne, niepożądane, odrzucane. A ja lubię być gruba, uwielbiam! Ale nie powinnam w sumie. I pewnie spróbuję schudnąć, a po drodze opowiem o tysiącu rzeczy. A w tle mój autoportret malowany w Paincie.

Ufo

afrafansjoza

Za mną pierwsze przysiady, z trzymaniem się barierki. Zmotywowała mnie koleżanka, która przysłała mi zdjęcia z Sylwestra nie pamiętam którego roku, ale pamiętam,że ważyłam 80 kilo i myślałam,że jest źle, a żle miało dopiero być w 2017 xD Na razie tyle, waga cały czas idzie do góry, tarczyca rośnie. Muszę ostrożnie przełykać jedzenie, bo sie łatwo dławię. Ale coś zaczynam, głowa nie boli po tych przysiadach, więc szansa na zdrowie jest. Kupiliśmy z Wieprzem nowy kombiwar i czekamy na jego przybycie. Będzie zdrowe jedzenie! Pyszne warzywa. Polecam każdemu kombiwar (piekarnik halogenowy inaczej). Mieliśmy do niedawna, ale popsuł się wraz z przeprowadzką na nowe miejsce w marcu. A teraz mój organizm się zbuntował i nie jadłam obiadów, bo Wieprz lubi sosy z fixa, a mnie od tego odrzucało, jadłam jabłko, chleb (ten wiecie, bio, wróciłam do niego, cudownie reguluje organizm) albo nic. No i Wieprz, jako że ma charakter babci ( uważa,że każdy zawsze jest głodny i dąży do odwrócenia tego stanu rzeczy) szybko kupił ufo, jak nazywamy kombiwary. Myślimy jeszcze o parowarze, o co prawda w ufo można zrobić coś na kształt gotowania na parze wlewając wodę na dno, ale to jednak nie jest to samo. Ufo to jednak jest przede wszystkim piekarnik, który nie wysusza tak jak normalny (mięso z mojego elektrycznego z termoobiegiem nie jest w połowie tak soczyste jak z kombiwaru) i łatwiej go wyczyścić. A parowar jest jednak po prostu do gotowania. Jak się nie mylę to tym razem nasz kombiwar będzie miał funkcję suszenia (już się pogubiłam i nie wiem który dokładnie model wieprz kupił) i jeśli tak, to może uda mi się ususzyć trochę zimowych grzybów, na które się jeszcze nie wybrałam, ale gdy się wybiorę to będzie foto i info.

 

ufo

Tangle Teezer konta menel i oskalpowane pomidory

afrafansjoza

Robiłam dziś wyjątkowo śniadanie niedzielne z Prosiakiem, bo Wieprz szedł do pracy i dałam mu poleżeć. Zawsze to on wszystko w niedzielę robi. Nasze niedzielne śniadania są tradycją od kiedy razem mieszkamy. Zaskoczę może kogoś, ale nasze śniadania należą do tych zdowszych posiłków. Owszem, naszym grzechem sa wieczorne słodycze, ale śniadanie to biały ser, pomidory, ogórki, papryka, jajka, ale też parówki. Świnie jedzą świnie hehe. No i robię pomidorowy eksperyment od dwóch dni. Zawsze kroimy pomidora, albo dwa, trzy jeśli są małe, no i on jest na śniadanie. Zjadamy połowę i potem nikt go nie chce, nawet szczury. Postanowiłam pomidora oskalpować, bo tak jest lżej strawny. I jest cały zjadany, I szczury dziś zjadły, musiałam dzisiaj im dać najpierw, bo z wczoraj pomidor nie został, sukces! Wieprz zauważył,że pomidor jest łysy tudzież dobry. Jemy teraz łyse.

Po śniadanku Wieprzowi włączyły się heheszki i zaczął się śmiać z mojego Tangle Teezera, że jak dla konia, że śmieszny. No to za karę miał czesanie. A,że Wieprz włosy ma jak menel,długie,kręcone, nie czesane nigdy,chyba,że przezemnie raz w miesiącu albo rzadziej, myte szamponem na którym jest napisane szampon, uznałam,że to fajny challenge. Już kiedyś go próbowałam czesać podróbką no i klops, masakra to była, a utworzone przez naturę dready były dalej we włosach.
I tu zmieniam zdanie o TT! To  nie jest jakaś tam szczotka! Dał radę, dał radę WIEPRZOWI!!! Rozczesał dready przy minimalnej ilości bólu. Do pracy Wieprz miał dziś więc FRYZURĘ a nie wycior z kołtunów xD Szkoda,że nie odkryliśmy TT kiedy jeszcze miał „całe” włosy, teraz ma wygolone 2/3 głowy, ale i tak ma warkocz grubszy niż nie jedna moja koleżanka :D

Przy okazji wspomnę o odżywce HENNA TREATMENT WAX o której pisałam ostatnio... Dałam jej szansę. Nakrywałam głowę ręcznikiem gorącym i czapką, coś tam zadziałało, w przeciwieństwie do próby aktywacji w gorącej kąpieli. Najlepiej wyglądały włosy u nasady jednak, te rozjaśniane raczej wydawały się przesuszone, no i to prawdziwy pożeracz koloru... Na szczęście planuję drobną zmianę, z turkusowego idę w głęboką zieleń więc to nie jest mi takie straszne... Ale po trzecim jej zastosowaniu poczułam,że moja skóra wytwarza za dużo sebum... a jest to odżywka do włosów i skalpu, nie powinno tak być. Test kończę, nie ma dla mnie to sensu. Odżywka wyląduje zapewne jako preparat przed myciem, w systemie pielęgnacji OMO.

Tangle Teezer- oryginał kontra kopia

afrafansjoza

Miał być wpis i nie było, a to dlatego,że się wkurwiłam! Testowałam odżywkę... Dam jej jeszcze szansę, bo usiłowałam aktywować ją podczas gorącej kąpieli, następnym razem włożę pod ręcznik, ale póki co jest to najgorsza odżywka w moim życiu, z włosami nie zrobiła nic, były jak po samym szamponie i musiałam dodać odżywkę z L'Oreal żeby nie skończyć z dredami na głowie. Dobrze w sumie,że mam szczotki TT. Ale od początku...
Byłam z Wieprzem w Euroshop (takie tutejsze „wszystko po 4 zł”) i wypatrzyłam podróbkę Tangle Teezer, za 1 EUR właśnie, W całym szale zakupowym to była tylko kolejna pozycja pt. „Najwyżej wyrzucę”(albo będę czesać szczury). Okazała się jednak tak dobra, że zaświtała mi myśl: a może kupić oryginał? Skoro kopia dobra... Zamówiłam więc wersję podstawową na e-zebra, bo żeby dać 70 zł (po tyle widziałam stacjonarnie TT w PL)za coś z czego śmiałam się od początku powstania to tak mi jeszcze nie odbiło(btw w niemieckim Rossmanie można kupić podróbki TT za 8,99 EUR, czyli drożej niż ja kupiłam oryginał, w ogóle akcesoria w niemieckim Rossmanie to jest rozbój w biały dzień). Szczotka przyszła, wraz z nią tona kosmetyków. Porównianie wizualne najtańszej podróbki i podstawowej wersji oryginału wygląda tak (moje zielone kłaki w podróbie hahah):

DSCN0303

DSCN0292

DSCN02931

 

Kopia:

 DSCN0294

 

Oryginał:

DSCN0300

W dotyku szczotki różnią się diametralnie. Przy czesaniu czuć że oryginalny TT jest zrobiony z wyższej jakości materiału. Ale o dziwo, różnica w poziomie szarpania przy moim typie włosów - średnioporowate, lubiące się plątać, 5 razy rozjaśniane, kręcące się, do ramion, gęste - nie jest znacząca. Oryginał lepiej dociera do skóry głowy, ale w końcu jest kilka razy droższy.
Prawdziwą różnicę czuć dopiero na mokrych włosach. Co prawda obydwie szczotki sobie radzą, ale oryginał wygrywa zdecydowanie, rozczesuje moje włosy nawet gdy nie użyłam jeszcze odżywki, kiedy podróbka w takim przypadku(bez odżywki) tylko ślizga się po skorupie kołtunów.
Czy warto kupić TT? Przyznam,że odstawiłam swoją normalną szczotkę, więc odpowiedź chyba brzmi „tak”. Ale na wersję deluxe i tak szkoda kasy, zważywszy na to,że nie jest to jakaś kosmiczna technologia i najprymitywniejsza podróbka jest dość mocno zbliżona do oryginału. Dostępne są też tu kopie za 1.99 EUR, dużo większe i podobne jeszcze bardziej do sławnego pierwowzoru. Na mokro równie dobrze jak TT radzi sobie moja szczotka szkieletowa z gazety bodajże „Pani Domu” czy jakiejś innej tego typu, za 2,99 PLN (zestaw gazeta, szczotka i grzebień kupiony kilka lat temu). Można podejść ideologicznie i chcieć mieć oryginał bo to ORYGINAŁ. Ja nie żałuję, bo przyznam,że po prostu stać mnie na to. Ale przy wypłacie minimalnej w PL? Nie kupiłabym. I gorączki TT nadal nie rozumiem. Ale to ja, ja jestem dziwak.

Nie byłbym sobą i ten blog by nie był tym blogiem, gdyby małej wzmianki o żarciu nie było. Więc mam zgagę po tym czarnym chlebku, który jadłam na początku, znowu do niego wróciłam, ale zapomniałam dziś rano wziąć leków, a w zestawie mam omeprazol chroniący żołądek... No i tak kwaśno sie dzień zaczął. Zupę nadal męczymy, kalarepa z brukselką to nie jest dobry pomysł, wszystko zapierdziane i walczą ze sobą smakowo, nie próbujcie tego, nie warto xD. I ogłosiliśmy Prosiakowi,że słodycze i czipsy jemy tylko w weekend, zasada dla niego i dla nas. Widzieliście kiedyś żądzę krwi w oczach trzynastolatka? Ja wczoraj.

P.S. Będę przygotowywać wpis o moich zwierzętach, ale nie wiem na kiedy, ale kiedyś będzie :D Motywem przewodnim jest w tym blogu bycie grubym, ale to też są żarłoki, więc będzie pasowało :D

Fotorelacja

afrafansjoza

Daawno mnie tu nie było, normalnie, stęskniłam się... Pewnie już tu nikogo nie ma, ale to nic, ktoś się zjawi pewnie czasem. Z moją „przyjaciółką” z Polski nie rozmawiam ostatnio. Nie chcę tej znajomości już. 15 lat wystarczy z toksyczną osobą. A druga przyjaciółka ma teraz dziecko i się jej stało niestety to co większości matek czyli kaszka zamiast mózgu. No smutek. Ale nie miałam czasu w sumie nic napisać, a to wszystko wina nowych gier na Steam i tego, że założyłam konto na Netflix. Nie jestem na diecie przyznam i nawet miałam dni pełne złości i żalu do siebie, bo odżywiam się niezdrowo i rosnę. Nawet miałam żal do Wieprza,bo jemy razem te wszystkie chrupki i czekolady. Dzisiaj będzie pierwszy zdrowy posiłek od dawna - oberiba. No dobra, nie do końca oberiba, bo wciśniemy tam tonę brukselki, bo ją kochamy i będzie brukselkowa oberiba. Miałam zrobić wpis o zwierzakach, ale jakoś nie mam weny. Za to mam w planach wpis kosmetyczno-fryzjerski, bo kupiłam górę kosmetyków z e-zebra i uwaga ORYGINALNY Tangle Teezer, na który sarkałam od pierwszej chwili wejścia na rynek, hehe.
Spacery po lesie okazały się dobrą formą ruchu. Mam w planach zmobilizować się do chodzenia częściej. Przy okazji powstają zdjęcia. (Jeszcze drzewa były zielone 2 tygodnie temu!!) Mnie się podobają, więc się pochwalę niektórymi:

 DSCN0130

Las

 DSCN00841

DSCN0099

 DSCN0094

 DSCN0112

 DSCN0060

 DSCN0106

 DSCN0227

 DSCN0066

 DSCN0220

 DSCN0079

 DSCN0243

 DSCN0092

 DSCN0075

 DSCN0098

Tak tak, jestem grzybnięta, tworzę na komputerze własny atlas grzybów, z własnymi zdjęciami, opisem, nazwami łacińską, polską i niemiecką. W planach mam dołożyć francuskie i angielskie nazwy. Francuski od jakiegoś czasu staram się odświeżyć,niemiecki wiadomo, w Niemczech mieszkam, więc wyjścia nie mam hihi, angielski znam, ale sporo zapomniałam, a nie mogę sobie na to pozwolić, gdyż naszym marzeniem z Wieprzem jest osiedlić się kiedyś w Kanadzie albo innym kraju anglojęzycznym i staramy się dbać o ten angielski, jemu to lepiej wychodzi, ja jestem samoukiem w zasadzie, jak już kiedyś wspomniałam, w podstawówce miałam francuski i w liceum również był to język dominujący, mimo to zdawałam maturę z angielskiego bo się uparłam i uczyłam się sama, pani „profesor” umyła ręce od mojej matury hahaha. A z niemieckim - busuu, deutsch.info, YT, ale dostałam się na trzeci moduł kursu integracyjnego, pan od niemieckiego był zadziwiony moim poziomem i tym,że jestem samoukiem,więc nie powiem, jestem z siebie dumna.

Zauważyłam,że zawsze piszę, kiedy Wieprz ma na rano do pracy,bo wtedy jestem sama i jakoś chce mi się. A jak on jest to nie, idę do niego do łóżka rano jak Prosiak pójdzie do szkoły i tak z nim leżę, a potem już nie mam ochoty na bloggowanie, robię makijaż, bo się go uczę (zawsze myślałam,że umiem, ale kiedy odkryłam Instagram to się okazało,że niekoniecznie) i tak mija dzień. Od leków do leków, od gry do gry i czasem trzeba kupy zwierzaków posprzątać. Ale jutro, najdalej pojutrze napiszę o szczotkach i kosmetykach do włosów, zapraszam zainteresowanych tematem :)

P.S. Zamówiłam na bonprix 30 par majtek... czy ja jestem normalna?

„Tak jak Bolek i Lolek...” i Kubuś Puchatek.

afrafansjoza

Znacie piosenkę prawda?

„Miewam nieczyste intencje
Łamię własne zasady
Jestem niekonsekwentny
Drażliwy i nieznośny”

„Chciałbym być zawsze niewinny i prawdziwy
Chciałbym być zawsze pełen wiary i nadziei”

Czasem budzę się i myślę: Chcę być chuda, zrobię to, chce biegać po górach, biec maratony... A potem się pojawia pytanie: Czy sprawność fizyczna, ubrania w mniejszym rozmiarze i zdrowie i akceptowalna społecznie sylwetka ( bo czy góra mięśni to ładne, to kwestia gustu, dla mnie niekoniecznie) jest warta więcej niż pizza? I wtedy budzi się Kubuś Puchatek mojego ego i odpowiada : NIE!

Problemem jest chyba to,że trzeba chcieć. A ja nie chcę. Plus Wieprz. Obiecał,że będzie wspierał. Wspierał, ale kiedy chciałam złamać dietę a nie ją trzymać.A Kubuś Puchatek ma mały rozumek.
Kupiłam normalny aparat i idę jutro do lasu robić fotki. Będzie jakaś namiastka sportu. Chyba,że będzie tak lało jak dziś. U mnie deszcz jest zjawiskiem codziennym, nie na darmo nazywają ten region Kwaśna Kraina. Ale dziś to jakby wiadrami lało, sprzęt tego nie przetrwa.

P.S.Zmieniłam kategorię bloga na „pamiętnik osobisty”, bo kategoria „zdrowie” była tu już sporym nadużyciem ;)

© Afrafansjoza kontra adipocyty
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci