Menu

Afrafansjoza kontra adipocyty

Odchudzanie. Każdy się odchudza. Grube jest niefajne, niepożądane, odrzucane. A ja lubię być gruba, uwielbiam! Ale nie powinnam w sumie. I pewnie spróbuję schudnąć, a po drodze opowiem o tysiącu rzeczy. A w tle mój autoportret malowany w Paincie.

98,8

afrafansjoza

98,8. 400 gram więcej! Po niejedzeniu cukru, tłuszczu, prawie nie piciu alkoholu (hehe) 2 tygodnie, 3 dni bez diety, a jestem na plusie... Tylko takim niepozytywnym jak u Kaliber44,będę to śpiewać przed wejściem na wagę, „plus i minus to jedyne czym żyję”. I też jak długo żyję, nie zdarzyła mi się zwyżka na diecie...Mimo grzeszków nawet. Oczywiście odpuściłam trochę już wczoraj, bo ważyłam się wczoraj. Dziś znowu i to samo (wczoraj nie na czczo więc tak bardzo nie brałam pod uwagę). Odpuściłam trochę, czyli nadal jem obiady z Aldi, ale już nie świruję z tym co na chleb i kładę salami, piję moją herbatę z mlekiem i cukrem rano, no i to chyba tyle szaleństw. Ale nie ma się co poddawać, tak mówię! Od poniedziałku zaczynam trening z Ewą Chodakowską „Ekstra figura”. To jest jeden z tych chyba mniej popularnych programów, ale mój ulubiony. Oglądałam wszystkie na YT i wybrałam ten jako najbardziej mi odpowiadający. Czasem ćwiczyłam też „Skalpel” ale go nie lubię. Ćwiczyłam z tymi programami jakiś miesiąc,schudłam 1,5 kilo bez diety, a nawet powiem,że na diecie MacDonaldowopizzowosłodyczowej. Zobaczymy jak będzie tym razem, moja kondycja po chorobie jest naprawdę zła. Właściwie to nie jest jeszcze „po” chorobie.
Na razie mam zamiar nadal pić moją English Tea (lubię wszystko co brytyjskie i tak, zamawiam herbatę z UK :D), jeść American Breakfest z Wieprzem (lubi wszystko co amerykańskie) i mieć to w dupie do poniedziałku. W poniedziałek znowu się zważę i startuję jakby na nowo. No w sumie nie jakby, tylko na nowo.

© Afrafansjoza kontra adipocyty
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci